Logo Portfeo
  • Start
  • O aplikacji
  • Cennik
  • Blog
  • FAQ
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Załóż darmowe konto
Wróć
Aktualności
20.08.2026 08:31

ETF – co to jest i jak działa? Kompleksowy przewodnik dla początkujących

Kiedy zaczynamy naszą przygodę z giełdą, szybko dociera do nas, że wybór odpowiednich spółek to ciężka praca. Zamiast samodzielnie analizować i wybierać akcje kilkunastu czy kilkudziesięciu firm, możemy kupić jeden fundusz, który obejmuje cały rynek, wybrany kraj, koszyk obligacji albo złoto. Tym właśnie jest ETF – narzędziem, które pozwala nam kupić setki inwestycji za pomocą jednego kliknięcia.

Nie oznacza to jednak, że każdy ETF jest banalnie prosty lub całkowicie bezpieczny. Fundusze drastycznie różnią się od siebie składem, ukrytymi kosztami i poziomem ryzyka. Zanim dodamy je do naszego portfela, musimy dokładnie wiedzieć, co kryje się pod ich maską.

Co to jest ETF?

ETF to skrót od angielskiego Exchange Traded Fund, czyli w dosłownym tłumaczeniu: fundusz notowany na giełdzie.

W praktyce możemy wyobrazić go sobie jako gotowy koszyk zakupowy. Zamiast biegać po wirtualnym supermarkecie i wrzucać do wózka pojedyncze akcje Apple, Microsoftu, Orlenu czy Tesli, kupujemy od razu zapakowany koszyk, który zawiera ułamek każdej z tych firm. Najczęściej celem ETF-u jest pasywne odwzorowanie wybranego indeksu giełdowego.

Nasz ETF może na przykład śledzić:

  • Indeks największych spółek z USA (np. słynny S&P 500).

  • Globalny rynek akcji z całego świata (np. indeks MSCI All-Country World).

  • Wyłącznie akcje stabilnych firm europejskich.

  • Spółki wypłacające dywidendę od 25 lat i należące do indeksu S&P 500, czyli arystokratów dywidendy.

  • Koszyk obligacji skarbowych lub korporacyjnych.

  • Ceny surowców (np. fizyczne złoto czy ropę).

  • Konkretny, wąski sektor gospodarki (np. sztuczną inteligencję, medycynę, zbrojeniówkę).

Kupując jedną jednostkę ETF-u, stajemy się współwłaścicielami ułamka ogromnego majątku. Zyskujemy ekspozycję na setki, a czasem nawet tysiące spółek z całego świata.

Jak w praktyce działa ETF?

ETF kupujemy przez standardowy rachunek maklerski – dokładnie tak samo, jak kupujemy akcje pojedynczej firmy (np. CD Projekt czy PKO BP). Cena ETF-u zmienia się płynnie w trakcie trwania sesji giełdowej, więc możemy złożyć zlecenie kupna lub sprzedaży w dowolnym momencie, gdy giełda jest otwarta.

Wynik naszego ETF-u zależy wyłącznie od tego, jak zachowuje się rynek, który dany fundusz śledzi. Mechanizm jest bardzo prosty:

Jeżeli nasz ETF odwzorowuje globalny indeks akcji, jego wartość będzie rosła, gdy globalne giełdy świecą na zielono, i spadała, gdy rynki ogarnia bessa.

Fundusz pasywny nie ma za zadanie przewidywać przyszłości, analizować raportów finansowych ani wybierać "najlepszych" spółek. Jego jedynym celem jest możliwie najwierniejsze i najtańsze odwzorowywanie założonej strategii. To właśnie odróżnia pasywne ETF-y od drogich, aktywnie zarządzanych funduszy, w których to sztab analityków (często bezskutecznie) próbuje pobić rynek.

W co dokładnie może inwestować ETF?

Sama nazwa „ETF” to za mało. Nie mówi nam ona, czy fundusz jest bezpieczny, ryzykowny, tani ani czy jest odpowiedni dla początkującego inwestora. Przed podjęciem decyzji o zakupie, powinniśmy dokładnie przeanalizować charakterystykę danego ETF-u. Pierwszym krokiem może być w tym wypadku przeczytanie dokumentu KID (Key Information Document). To standardowy formularz o długości do 3 stron, który dostawcy funduszy ETF mają prawny obowiązek dostarczyć inwestorom indywidualnym w Unii Europejskiej. Oto jakie informacje zwiera:

  • Identyfikacja produktu: Nazwa funduszu, jego indywidualny kod ISIN, dane twórcy (np. BlackRock, Vanguard) oraz informacja o organie nadzorczym.

  • Czym jest ten produkt?: Cele inwestycyjne funduszu (co naśladuje dany ETF), rodzaj inwestora, dla którego jest przeznaczony, oraz termin zapadalności (jeśli istnieje).

  • Jakie są ryzyka i możliwe korzyści?: Wskaźnik ryzyka w skali od 1 do 7 (gdzie 1 oznacza najniższe, a 7 najwyższe ryzyko) oraz scenariusze stopu zwrotu (optymistyczny, umiarkowany, pesymistyczny i w warunkach skrajnych).

  • Co się stanie, jeśli producent nie ma możliwości wypłaty środków?: Informacja o ochronie inwestora i systemach gwarancyjnych.

  • Jakie są koszty?: Przejrzysta tabela pokazująca koszty jednorazowe, bieżące (w tym wskaźnik TER – Total Expense Ratio) oraz koszty transakcyjne. Pokazuje również wpływ kosztów na stopę zwrotu w czasie.

  • Jak długo należy utrzymywać produkt i czy można wcześniej wypłacić pieniądze?: Zalecany minimalny horyzont inwestycyjny.

  • Jak można złożyć skargę?: Procedura reklamacyjna.

W następnym kroku przyjrzymy się, jak dzielimy ETF-y ze względu na klasy aktywów.

ETF-y akcyjne

To najpopularniejsza grupa. ETF akcyjny inwestuje po prostu w akcje spółek. Może to być fundusz obejmujący cały świat (tzw. All-World), pojedynczy kraj, czy też wybrany region (np. rynki wschodzące).

Szeroki ETF globalny lepiej rozkłada ryzyko. Z kolei ETF na spółki technologiczne będzie rósł agresywniej, ale podczas pęknięcia bańki technologicznej zanotuje drastyczne spadki. Pamiętajmy: ETF akcyjny uodparnia nas na bankructwo jednej firmy, ale nie chroni przed ogólną paniką na rynkach, lub w konkretnym sektorze.

ETF-y obligacyjne

Fundusze te kupują pakiety obligacji skarbowych lub korporacyjnych. Dla wielu z nas obligacje stanowią bezpieczniejszy rdzeń portfela. Mają one za zadanie zmniejszać wahania całego majątku podczas giełdowych krachów. Warto jednak pamiętać, że nie są pozbawione ryzyka – wartość ETF-ów obligacyjnych zazwyczaj spada, gdy banki centralne gwałtownie podnoszą stopy procentowe.

Mechanizm ten najłatwiej zrozumieć na prostym przykładzie. Wyobraźmy sobie, że nasz ETF kupił i trzyma w portfelu obligacje wyemitowane rok temu, które gwarantują stałe odsetki w wysokości 2% rocznie.

Nagle bank centralny (np. amerykański FED lub nasza RPP) podnosi stopy procentowe, aby walczyć z inflacją. W efekcie na rynku natychmiast pojawiają się zupełnie nowe obligacje, które oferują inwestorom znacznie atrakcyjniejsze warunki – na przykład 5% rocznie.

W tym momencie inwestorzy stają przed wyborem: mogą kupić nową obligację dającą 5% lub starą (należącą do naszego ETF-u) dającą tylko 2%. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapłaci pełnej ceny za starą, słabiej oprocentowaną obligację. Aby fundusz mógł ją ewentualnie sprzedać, musi drastycznie obniżyć jej cenę. Właśnie dlatego, gdy stopy procentowe rosną, rynkowa cena wyemitowanych wcześniej obligacji automatycznie spada. A skoro tanieją obligacje leżące w koszyku, spada również wycena jednostki naszego ETF-u.

Warto jednak pamiętać, że to zjawisko działa symetrycznie. Kiedy banki centralne zaczynają obniżać stopy procentowe, stare obligacje ze stałym, wyższym oprocentowaniem stają się bardziej atrakcyjne , a wycena ETF-ów obligacyjnych rośnie.

ETF-y na surowce (ETC) i złoto

Jeśli chcemy inwestować w złoto, srebro czy ropę, z pomocą przychodzą nam instrumenty typu ETC (Exchange Traded Commodities). ETF/ETC na złoto może fizycznie kupować sztabki kruszcu i trzymać je w skarbcu (tzw. replikacja fizyczna) albo korzystać z instrumentów pochodnych (replikacja syntetyczna). Wybór ETF-ów fizycznie zabezpieczonych kruszcem jest zdecydowanie najbardziej rozsądną opcją:

  • Każdy certyfikat funduszu ma bezpośrednie pokrycie w sztabach złota spoczywających w bankowych skarbcach.

  • Eliminujemy ryzyko, że wystawca funduszu stanie się niewypłacalny – nie kupujemy obietnicy zapłaty, tylko udział w realnym majątku.

  • Unikamy wysokich marż (spreadów) u dilerów złota, które przy zakupie fizycznych monet lub sztabek mogą wynosić od kilku do kilkunastu procent.

  • Dysponując mniejszymi środkami możemy uzyskiwać ekspozycję na fizyczne złoto.

Jak fundusz naśladuje indeks? Sposób replikacji i Tracking Difference

Kiedy mówimy, że ETF „śledzi” lub „odwzorowuje” dany indeks giełdowy, musimy zadać sobie jedno bardzo ważne pytanie: w jaki sposób robi to technicznie? Nie każdy fundusz działa tak samo, a mechanika jego działania ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo naszych pieniędzy.

Sposób replikacji: Fizyczna czy syntetyczna?

Na rynku spotkamy się z dwoma głównymi sposobami, w jaki ETF-y budują swój portfel, aby naśladować zachowanie rynku:

  • Replikacja fizyczna: To najprostsza, najbardziej przejrzysta i najchętniej wybierana przez inwestorów metoda. Jeśli indeks S&P 500 składa się z 500 największych amerykańskich firm, to ETF z replikacją fizyczną po prostu idzie na giełdę i za nasze pieniądze kupuje akcje dokładnie tych samych 500 firm w odpowiednich proporcjach. Mamy stuprocentową pewność, że w skarbcu funduszu fizycznie leżą akcje (lub w przypadku ETC – sztabki złota). Przy potężnych indeksach fundusze stosują czasem tzw. sampling (próbkowanie) – kupują np. tylko 400 najważniejszych spółek z 500, aby obniżyć koszty transakcyjne, zachowując niemal identyczny wynik.

  • Replikacja syntetyczna: W tym modelu fundusz wcale nie kupuje aktywów, które ma za zadanie śledzić. Zamiast tego podpisuje umowę (tzw. kontrakt swap) z instytucją finansową (np. dużym bankiem inwestycyjnym), która gwarantuje mu dostarczenie stopy zwrotu z danego indeksu. W Portfeo radzimy początkującym inwestorom podchodzić do tego modelu z ostrożnością. Wprowadza on bowiem tzw. ryzyko strony trzeciej (counterparty risk) – jeśli bank gwarantujący wynik zbankrutuje, nasz fundusz może mieć poważne problemy z odzyskaniem kapitału. Zaletą replikacji syntetycznej są za to często niższe koszty i dokładniejsze śledzenie bardzo egzotycznych rynków.

Tracking Difference: Prawdziwy sprawdzian jakości ETF-u

Większość inwestorów przy wyborze funduszu patrzy wyłącznie na opłatę za zarządzanie (TER). To błąd. Ostatecznym i najważniejszym testem na to, czy ETF jest dobry, jest wskaźnik Tracking Difference (TD), czyli różnica odwzorowania.

Czym on jest? To dokładna różnica między wynikiem, jaki osiągnął sam indeks bazowy, a wynikiem, jaki ostatecznie wypracował nasz ETF.

Teoretycznie, jeśli indeks wzrósł o równe 10%, nasz ETF też powinien urosnąć o równe 10%. W praktyce przeszkadzają w tym koszty zarządzania, podatki u źródła od dywidend czy koszty transakcyjne wewnątrz funduszu. Oznacza to, że ETF zazwyczaj zarabia odrobinę mniej niż sam rynek. Różnica odwzorowania na poziomie -0,2% oznacza, że fundusz w danym roku zachował się o 0,2% gorzej niż śledzony przez niego indeks.

Co niezwykle ciekawe, dobre fundusze potrafią wypracować dodatni Tracking Difference! Robią to poprzez tzw. securities lending, czyli bezpieczne wypożyczanie swoich akcji innym uczestnikom rynku (np. tzw. "short sellerom") za dodatkową opłatą. Zarobione w ten sposób pieniądze pokrywają koszty TER, dzięki czemu fundusz może pobić swój własny indeks.

Wniosek? Kiedy wybieramy fundusz do naszego portfela, zawsze szukajmy ETF-ów, których historyczny wskaźnik Tracking Difference oscyluje jak najbliżej zera. To dowód na to, że algorytmy i zarządzający wykonują swoją pracę wzorowo i tanio.

Gdzie sprawdzić sposób replikacji i Tracking Difference?

Zdobycie tych danych technicznych jest na szczęście bardzo proste i darmowe. Sposób replikacji (fizyczna czy syntetyczna) zawsze musi być jasno określony w dokumencie KID oraz na karcie funduszu (tzw. Factsheet). Dokumenty te są powszechnie udostępniane przez samych brokerów oraz na stronach internetowych twórców ETF-ów (np. iShares, Vanguard).

Z kolei najwygodniejszym miejscem do weryfikacji historycznego wskaźnika Tracking Difference są niezależne portale analityczne, takie jak justETF.com czy dedykowana strona trackingdifferences.com. Pozwalają one szybko zestawić ze sobą kilka podobnych funduszy (np. śledzących indeks S&P 500) i na jednym wykresie porównać, który z nich najdokładniej i najtaniej naśladuje rynek.

Porównanie: ETF a Akcje i Fundusze TFI

Poza ETF-ami mamy jeszcze fundusze TFI. Aby łatwiej zrozumieć różnice między nimi, przygotowaliśmy proste zestawienie.

Cecha

Pojedyncze Akcje

Tradycyjne Fundusze (TFI)

Fundusze ETF

Dywersyfikacja

Brak (ryzyko bankructwa jednej firmy)

Wysoka

Bardzo wysoka

Opłaty za zarządzanie

Brak (tylko prowizja maklerska)

Bardzo wysokie (często 1.5% - 2.5% rocznie)

Bardzo niskie (często 0.05% - 0.2% rocznie)

Zarządzanie

Inwestor decyduje sam

Aktywne (menedżer próbuje pobić rynek)

Pasywne (algorytm śledzi indeks)

Wycena i Handel

Ciągła (w trakcie sesji na giełdzie)

Raz dziennie (na koniec sesji)

Ciągła (w trakcie sesji na giełdzie)

 

ETF akumulujący (ACC) czy dystrybuujący (DIST)?

To jeden z najważniejszych wyborów, jakich musimy dokonać. Giełdowe spółki, które wchodzą w skład naszego ETF-u, regularnie wypłacają dywidendy. Co fundusz robi z tymi pieniędzmi?

  • ETF akumulujący (ACC): Automatycznie zatrzymuje otrzymane dywidendy i za te same pieniądze dokupuje więcej akcji wewnątrz funduszu. Nie dostajemy gotówki na konto maklerskie. To optymalne rozwiązanie dla polskiego inwestora pod kątem podatkowym – odraczamy zapłatę 19% podatku Belki, pozwalając działać magii procentu składanego.

  • ETF dystrybuujący (DIST): Gromadzi dywidendy i regularnie (np. co kwartał) przelewa je w gotówce bezpośrednio na nasz rachunek maklerski. Zapewnia nam to stały strumień gotówki, ale generuje obowiązek podatkowy przy każdej wypłacie.

Przykład analizy: Gdybyśmy nałożyli na siebie wykres ETF-u na S&P 500 w wersji ACC oraz DIST, linia wariantu ACC z czasem rosłaby zauważalnie szybciej. Dlaczego? Ponieważ wariant ACC na bieżąco reinwestuje zyski. Poniżej mamy porównanie następujących ETF-ów:

  • Wersja Akumulująca: Vanguard S&P 500 UCITS ETF (Acc) | Ticker: VUAA

  • Wersja Dystrybuująca: Vanguard S&P 500 UCITS ETF (Dist) | Ticker: VUSA

Jak widać, od 2020 roku VUAA był w stanie wygenerować wynik o około 16% lepszy niż ten sam ETF, który jednak wypłaca dywidendy na konto.

Wybór między oboma wariantami funduszu Vanguard S&P 500 ma fundamentalny wpływ na ostateczny wynik finansowy. Inwestując od debiutu funduszu VUAA w maju 2019 roku 1000 USD na start i regularnie dopłacając po 1000 USD co kwartał, wpłaciliśmy łącznie 30 000 USD. Wybierając wersję dystrybuującą (VUSA), wygenerowaliśmy około 1 940 USD bezpośredniego cashflow z dywidend wypłaconych na konto, jednak wartość naszego portfela wzrosła do około 42 195 USD. Z kolei stawiając na wersję akumulującą (VUAA), gdzie zyski były automatycznie reinwestowane, całkowicie zrezygnowaliśmy z bieżącej gotówki. Dzięki temu nasz końcowy majątek urósłby bardziej i osiągnął około 44 609 USD – czyli o ponad 2 400 USD więcej niż w wariancie dystrybucyjnym, i to bez konieczności corocznego, uciążliwego rozliczania podatku Belki od każdej otrzymanej dywidendy.

Jakie koszty wiążą się z inwestowaniem w ETF?

Choć ETF-y słyną z taniości, inwestowanie w nie nigdy nie jest w 100% darmowe. Zanim klikniemy "Kup", musimy sprawdzić cztery elementy:

  1. TER (Total Expense Ratio): Roczna opłata za zarządzanie. Jest ukryta i automatycznie potrącana z wyceny funduszu (często wynosi zaledwie 0,1% - 0,2% rocznie).

  2. Prowizja maklerska: Koszt zakupu lub sprzedaży u naszego brokera.

  3. Spread: Różnica między ceną, po jakiej możemy w danej sekundzie kupić ETF, a ceną, po jakiej możemy go sprzedać. W dużych funduszach spread jest zazwyczaj mikroskopijny.

  4. Koszty przewalutowania: Większość popularnych ETF-ów notowana jest w EUR lub USD. Jeśli wpłacamy na rachunek polskie złote, broker pobierze marżę za wymianę waluty.

Więcej na temat ukrytych kosztów inwestowania napisaliśmy w tym artykule: Jak inflacja, opłaty i ukryte koszty obniżają wynik portfela inwestycyjnego?

W jakiej walucie kupować ETF i dlaczego to takie ważne?

Waluta, w której kupujemy nasz ETF na giełdzie, to nie to samo, co waluta aktywów wewnątrz tego funduszu!

Wyobraźmy sobie, że kupujemy na giełdzie w Niemczech (XETRA) popularny ETF na amerykański indeks S&P 500. Płacimy za niego w euro (EUR). Czy to oznacza, że wystawiliśmy nasz portfel na ryzyko kursu euro? Absolutnie nie. Spółki z S&P 500 zarabiają i są wyceniane w dolarach amerykańskich (USD). Waluta notowania (EUR) jest tylko pośrednikiem. Naszym realnym ryzykiem jest zawsze para USD/PLN.

Złoty potrafi być bardzo zmienny. Silna złotówka potrafi zniwelować giełdowe zyski na amerykańskim parkiecie, a słaba złotówka może te zyski podbić, nawet gdy sama giełda spada.

Kwestię ryzyka walutowego w inwestowaniu omówiliśmy szerzej w artykule: Ryzyko walutowe w portfelu. Jak dogłębnie analizować wpływ kursów walut na wyniki naszych inwestycji?

Jak mądrze śledzić ETF-y? Poznajmy możliwości Portfeo

Zbudowanie portfela składającego się z kilku ETF-ów (np. akcyjnego, obligacyjnego i złotego) to połowa sukcesu. Drugą połową jest ich rzetelne monitorowanie. Niestety, platformy maklerskie rzadko pokazują nam realny zysk (tzw. TWR - Time-Weighted Return), który uwzględnia nasze wpłaty, wypłaty, inflację czy zmiany kursów walut na przestrzeni lat.

Właśnie po to stworzyliśmy Portfeo – jako centrum dowodzenia dla naszych inwestycji.

  • Wszystkie inwestycje w jednym miejscu: Mamy ETF-y na koncie IKE w jednym domu maklerskim, a inwestycje zagraniczne w innym? W Portfeo możemy bezpiecznie zintegrować historie transakcji i zobaczyć jeden, wspólny portfel na czytelnym wykresie.

  • Analiza wpływu walut: Aplikacja automatycznie przelicza nasze zagraniczne ETF-y na złotówki po historycznych kursach, pokazując nam, ile faktycznie zarobiliśmy w naszej lokalnej walucie.

  • Moduł "Stwórz wykres": Wątpimy, czy nasz globalny ETF radzi sobie dobrze? W Portfeo możemy błyskawicznie wygenerować wykres, na którym porównamy nasz fundusz np. z wykresem amerykańskiego S&P 500. Od razu zobaczymy wizualną różnicę w zmienności i stopie zwrotu. Co więcej, jednym kliknięciem ("Uwzględniaj inflację") możemy sprawdzić, czy nasz ETF faktycznie buduje nasz realny majątek, czy tylko goni uciekające ceny w sklepach.

Czy ETF jest dobrym wyborem dla początkujących?

Zdecydowanie tak. ETF to prawdopodobnie najlepszy i najbezpieczniejszy punkt startowy dla każdego, kto chce mądrze inwestować z myślą o przyszłości (np. na emeryturę), a nie ma czasu ani chęci na codzienne analizowanie sprawozdań finansowych setek giełdowych spółek.

Szeroki fundusz akcyjny załatwia za nas najważniejszą sprawę – potężną dywersyfikację zaledwie jednym kliknięciem i przy minimalnych kosztach. Musimy jednak pamiętać, że na rynku istnieje mnóstwo ETF-ów, których początkujący powinni bezwzględnie unikać. Należą do nich ETF-y z dźwignią finansową (lewarowane), ETF-y "odwrotne" (zarabiające na spadkach) czy bardzo wąskie fundusze tematyczne. Ich mechanika jest skomplikowana, a ryzyko utraty kapitału – ogromne.

Jeżeli postawimy na prostotę, zdefiniujemy swoją strategię i oprzemy ją o tanie, globalne fundusze pasywne, a następnie będziemy na bieżąco monitorować nasze wyniki (np. za pomocą Portfeo) – będziemy na najlepszej drodze do zbudowania odpornego i zyskownego portfela inwestycyjnego.

FAQ: Najczęstsze pytania o fundusze ETF

Czy potrzebujemy dużego kapitału, aby zacząć inwestować w ETF-y?

Absolutnie nie. To jeden z największych mitów krążących wokół giełdy. Cena pojedynczej jednostki popularnych funduszy ETF często wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu euro lub dolarów. Oznacza to, że z powodzeniem możemy zacząć budować nasz portfel, dysponując kwotami rzędu kilkuset złotych miesięcznie. Najważniejsza jest regularność, a nie ogromny kapitał na start.

Czy ETF gwarantuje zysk i chroni nas przed utratą pieniędzy?

Nie. Musimy pamiętać, że ETF to instrument w fully powiązany z rynkiem giełdowym. Jeśli globalne rynki akcji zanurkują o 20%, nasz ETF śledzący te rynki również straci około 20% swojej wartości. Szeroka dywersyfikacja uodparnia nas na bankructwo jednej konkretnej spółki (tzw. ryzyko specyficzne), ale nigdy nie chroni nas przed ogólną bessą na rynkach (ryzyko systematyczne).

Gdzie znajdziemy szczegółowe informacje o składzie i kosztach (TER) danego funduszu?

Każdy emitent ETF-u ma obowiązek udostępnić inwestorom ustandaryzowany dokument o nazwie KID (Kluczowe Informacje dla Inwestorów). Znajdziemy go bez problemu na platformie naszego brokera lub bezpośrednio na stronie internetowej twórcy funduszu (np. iShares, Vanguard, Xtrackers). To właśnie tam zapisana jest wysokość wskaźnika TER, polityka dywidendowa (ACC/DIST) oraz profil ryzyka.

Czy od zysków z ETF-ów musimy płacić podatek Belki?

Tak. Standardowy rachunek maklerski nakłada na nas obowiązek odprowadzenia 19% podatku od wypracowanych zysków kapitałowych w momencie sprzedaży jednostek ETF-u z zyskiem. Jeśli jednak kupujemy ETF-y w ramach specjalnych, emerytalnych kont IKE lub IKZE, możemy w pełni legalnie uniknąć tego podatku lub znacząco go obniżyć, o ile spełnimy warunki dotyczące wieku wypłaty.

Dlaczego dla polskiego inwestora ETF akumulujący jest zazwyczaj lepszy niż dystrybuujący?

Chodzi o optymalizację podatkową. Gdy ETF dystrybuujący wypłaca nam dywidendę na konto, natychmiast musimy zapłacić od niej 19% podatku (często pobieranego automatycznie "u źródła" lub wymagającego samodzielnego rozliczenia). W przypadku ETF-u akumulującego, dywidendy są automatycznie reinwestowane wewnątrz funduszu, a my nie płacimy żadnego podatku na bieżąco. Podatek zapłacimy dopiero po latach, w momencie sprzedaży funduszu, dzięki czemu przez cały ten czas pełna kwota pracuje na nasz procent składany.

Szanowny użytkowniku, Szanowna użytkowniczko

Klikając przycisk „Akceptuję, przejdź do serwisu”, wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Growth & Value SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ Twoich danych osobowych w ramach korzystania przez Ciebie z serwisu Portfeo (są to również dane zapisane w plikach cookies) w celach marketingowych. Zgoda na przetwarzanie jest dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

Chcielibyśmy poinformować Cię o zasadach przetwarzania Twoich danych po wejściu w/w rozporządzenia. Kliknij polityka prywatności, aby się z nimi zapoznać.

Akceptuję, przejdź do serwisu
Logo Portfeo
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Ta strona używa plików cookies. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę na używanie cookies.
Copyright © 2025-2026 portfeo.pl
Wykonawca: Profesjonalne strony internetowe - FlatArt